Ponad rok temu kupiłem lampę pierścieniową do makrofotografii - DRF-14. Jest to chyba jedno z najtańszych na rynku rozwiązań tego typu, gdyż lampę tę można upolować już za niecałe 300 zł - dla przykładu oryginalny Ring Flash Canona (Canon MR-14 EX Macro Ring Lite) to koszt co najmniej 1600 zł (ceny na dzień 18.12.2008 r. wg serwisu skapiec.pl). Czy więc zamiennik w cenie niewiele ponad 1/5 ceny markowej lampy jest cokolwiek wart? Postaram się w tym artykule odpowiedzieć na to pytanie, opierając się na rocznym doświadczeniu w jej używaniu - mam nadzieję, że w ten sposób pomogę osobom planującym zakup urządzenia tego typu.
Lampa pierścieniowa DRF-14 dostępna jest w dwóch wersjach - z dedykacją dla cyfrowych lustrzanek Canona i Nikona. Jestem użytkownikiem EOSa, więc opisze tutaj lampę dedykowaną dla Canona - wersja nikonowska może się nieznacznie różnić.
Zdjęcia i parametry
Parametry lampy:
- Liczba przewodnia: 14
- Zasięg automatyki TTL: 0,9-7,0 m (f/2.0)
- Dedykacja: Canon (eTTL/eTTL II/TTL) i Nikon (iTTL)
- Czas ładowania: od 0,3-6 sek.
- Temperatura barwowa: 5600k
- Czas pełnego błysku: 1/700 s
- Kąt rozbłysku (ogniskowa): 50 mm
- Zasilanie: 4xAA
- Liczba błysków na komplecie baterii: 100-300
- Waga: 250 g (bez baterii)
- Współpraca z aparatami: Canon: 5D, 20D, 30D, 300D, 350D, 400D; Nikon: D40, D40x, D50, D70, D70s, D80, D200, D2Xs, D2Hs, D2x, D2H (*)
* Producent deklaruje zgodność lampy z wszystkimi nowymi modelami lustrzanek wykorzystującymi pomiar TTL.
W pudełku znajdziemy: lampę, zestaw adapterów (55, 58, 62 i 67 mm) oraz instrukcję (w języku angielskim).
Budowa, jakość wykonania
O jakości wykonania wszystko mówi cena - za 300 zł nie można spodziewać się żadnych rewelacji. Wszędzie pełno taniego, tandetnego plastiku; zewnętrznych elementów metalowych trudno się dopatrzyć (z metalu wykonano jedynie styki synchronizacyjne i pierścień mocowania na obiektywie). W instrukcji producent ostrzega, że kontakt z wodą, a nawet wilgocią może być dla lampy zabójczy - obudowa nie jest wodoodporna, nie posiada żadnych uszczelnień.
Stopka lampy jest plastikowa, tak samo jak tradycyjne kółko służące do zamocowania lampy w sankach aparatu.
Komora baterii to chyba jeden z najsłabszych punktów lampy - praktycznie niewidoczne są oznaczenia biegunów baterii, przestrzeń przeznaczona na baterie wydaje się być zbyt mała - bywają problemy z wyjęciem rozładowanych akumulatorków. Przykrywka komory również trąci tandetą - czasami trzeba nią poruszać, bo baterie nie mają styku i lampa wyłącza się.
Komora baterii - oznaczenia biegunów są praktycznie niewidoczne.
Sama lampa wygląda jak zwykła lampa błyskowa przerobiona na wersję makro - odchylana głowica zakończona jest... kabelkiem, zasilającym kołowy palnik. Zostawiono nawet skalę, pokazującą kąt pochylenia palnika - a w zasadzie kabelka ;).
Producent nie przemyślał zbytnio sposobu mocowania kołowego palnika na obiektywie - jest on identyczny do mocowania filtrów, np. UV czy CPL. Co prawda lampa jest uniwersalna - posiada mocowanie na 52 mm, dzięki adapterom można zamocować ją na obiektywie o średnicy nawet 67 mm - jednak montaż jest niewygodny i czasochłonny. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłoby zastosowanie mocowania typu "snap-on" - tak jak ma to miejsce w konwerterach Raynoksa, czy chociażby w dekielkach na obiektyw.
Gwint mocowania palnika na obiektywie - rozwiązanie identyczne do tego stosowanego w filtrach.
Jeżeli chodzi o kontrolę lampy, to do dyspozycji mamy tylko 2 przyciski (włącznik, przycisk testowy) i 2 diody (sygnalizujące gotowość lampy i poprawne naświetlenie). Zmiany siły błysku (kompensacja) można dokonać jedynie z poziomu aparatu w przedziale +/- 3 EV (w zależności od modelu aparatu). Obsługa w zasadzie jest identyczna do sterowania lampą wbudowaną.
Dolna część korpusu lampy posiada przykrywkę z czerwonego, półprzeźroczystego plastiku, na którym producent umieścił swoje logo. Przypomina to nieco moduł wspomagania autofokusa / sterowania bezprzewodowego - jednak jest to tylko bezużyteczna atrapa - DRF-14 nie może być sterowana radiowo, nie wspomaga również w żaden sposób pracy AF.
Kwestią związaną z jakością wykonania jest trwałość lampy. Trudno oczekiwać, że pierścieniówka zakupiona za 300 zł będzie nam bezawaryjnie służyć przez długie lata... Mój egzemplarz uległ uszkodzeniu już po 5 miesiącach użytkowania - w trakcie robienia zdjęć pękła plastikowa osłona palnika. Na szczęście sprawnie działa system reklamacyjny i towar został w krótkim czasie wymieniony na nowy.
Palnik lampy pękł niespełna 5 miesięcy po zakupie lampy.
Użytkowanie
Już na samym początku obcowania z lampą można doświadczyć drobnych problemów. Jak pisałem wcześniej - konstrukcja komory baterii nie jest zbyt przemyślana i trzeba się nieźle wpatrywać, aby dostrzec oznaczenia biegunów ogniw. Prostszym i szybszym rozwiązaniem w tym przypadku wydaje się być poleganie na wyglądzie dekielka pokrywy. No właśnie - sam dekielek też może budzić zastrzeżenia. Nieraz zdarzyć się może, że, nawet poprawnie zamontowane baterie, nie będą miały styku i trzeba będzie trochę pomanipulować dekielkiem, żeby lampa w końcu zadziałała. Komora również wydaje się być źle zaprojektowana - otwory na baterie są nieco za małe. O ile wkładanie akumulatorków odbywa się bez większych problemów (aczkolwiek wyczuwany jest pewien opór), o tyle ich wyciagnięcie już takie bezproblemowe nie jest - zazwyczaj trzeba dość intensywnie potrząsać lampą, aby odzyskać zainstalowane w niej baterie.
Kolejny problem, z którym uporać się musimy, nim zrobimy zdjęcie z fleszem, jest zamocowanie lampy na sankach i przykręcenie palnika do mocowania filtrów obiektywu. Cała operacja jest dość czasochłonna i trzeba się przy niej trochę nakręcić. W sytuacji, kiedy każda sekunda się liczy, ten system mocowania bywa naprawdę irytujący. Jeśli obiektyw rotuje przy zoomowaniu lub ogniskowaniu - będzie on kręcił się razem z całym palnikiem.
Jeśli już uda się nam odpalić pierścieniówkę, usłyszymy dość głośny, wysokotonowy, charakterystyczny pisk ładującego się kondensatora. Trudno jednak było oczekiwać kultury pracy Speedlite'a 580EX II po lampie z tego przedziału cenowego.
Jeśli już mowa o kondensatorze - jego naładowanie po błysku o maksymalnej mocy na komplecie świeżych akumulatorków (Energizer 2500 mAh) zajmuje ok. 3 sekund. Czas ten, oczywiście, wydłuża się wraz ze stopniowym rozładowywaniem się baterii. Przy niepełnych błyskach praca z pierścieniówką delty jest przyjemna i nie odczuwa się większych opóźnień. Można nawet pozwolić sobie na błyskanie w seriach, jednak ilość błysków zależeć będzie od odległości od fotografowanego przedmiotu oraz kombinacji przysłony i czasu naświetlania.
Najkrótszy czas migawki przy współpracy z lampą jest równy czasowi synchronizacji body (w przypadki mojego EOSa 400D - 1/200 s). Czasami (np. przy próbach fotografowania owadów w locie) bardzo brakuje krótkich czasów synchronizacji dostępnych w Speedlicie 580EX II, gdzie możemy posługiwać się wszystkimi dostępnymi czasami.
W lampie brakuje wspomagania autofokusa. W sytuacji, kiedy fotografujemy przedmioty z bardzo małych odległości, ilość światła docierającego do kadru jest mała i automatyczne ustawianie ostrości może się wydłużać, a czasem być wręcz niemożliwe. W sumie wystarczyłoby, żeby producent zamontował w palniku parę diod LED - instalacja taka z pewnością nie podniosłaby zbytnio ceny końcowej całego urządzenia...
Jakość zdjęć
Pierścieniowa lampa błyskowa spłaszcza obraz, daje oświetlenie praktycznie bezcieniowe lub o charakterystycznym, delikatnym cieniu otaczającym fotografowany przedmiot niczym aureola. Poniżej znaleźć można porównanie różnych metod oświetlenia. Różnica między wbudowaną lampą błyskową, a lampą pierścieniową jest wyraźnie widoczna.
Światło dzienne.
Ciągłe oświetlenie stydyjne.
Speedlite 580EX II; kompensacja +1 EV.
Speedlite 580EX II; kompensacja +1 2/3 EV; błysk odbity od sufitu namiotu bezcieniowego.
Speedlite 580EX II z dyfuzorem; kompensacja +1 2/3 EV.
Speedlite 580EX II z dyfuzorem; kompensacja +1 2/3 EV; błysk odbity od sufitu namiotu bezcieniowego.
Lampa błyskowa wbudowana; kompensacja +1 EV.
Lampa błyskowa wbudowana z dyfuzorem; kompensacja +1 EV.
Delta Ring Flash DRF-14.
Delta Ring Flash DRF-14; kompensacja +1 EV.
Zdjęcia wykonano na czasie 1/100 s i z przysłoną f/10.
Lampa (a może body) ma tendencję do niedoświetlania zdjęć - aby kadr był naświetlony prawidłowy trzeba zazwyczaj korzystać z kompensacji +2/3 - +1 EV.
Pierścieniówka Delty ma liczbę przewodnią 14. W porównaniu do zwykłych lamp błyskowych nie jest to wartość oszołamiająca - mniej więcej taką samą moc błysku oferują lampy wbudowane w body. Jednak tutaj mamy do czynienia z lampą przeznaczoną do wykorzystania w makrofotografii - w tym przypadku odległość od fotografowanego przedmiotu mierzona jest zazwyczaj w kilku/kilkunastu centymetrach - i jest to wartość zupełnie wystarczająca w większości przypadków.
Producent deklaruje zasięg lampy do 7 m dla przysłony f/2,0. Dla określonych warunków i czasu 1/100 s, ogniskowej 50 mm (format matrycy APS-C - ekwiwalent: 80 mm) oraz ISO100 otrzymałem następujący rezultat:
Odległość: 7 m, f/2,0, 1/100 s, 50 mm, kompensacja błysku +2/3 EV. Zauważalny minimalny spadek kontrastu.
Zdjęcie zostało doświetlone prawidłowo (kompensacja +2/3 EV). Jak widać, deklaracje producenta mają swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości.
Przy stosowaniu większych przysłon i/lub krótszych czasów, zasięg lampy to około 2 metry (oczywiście przy przysłonach rzędu f/16 zasięg skraca się do kilkunastu cm). W przypadku, kiedy lampa nie jest już w stanie wystarczająco mocno doświetlić kadru, otrzymujemy ciemny obraz o wyraźnie obniżonym kontraście:
Wraz ze wzrostem odległości rośnie niedoświetlenie i spada kontrast.
Pierścieniowa lampa błyskowa zdecydowanie nie nadaje się do fotografii portretowej. Światło emitowane na wysokości obiektywu, wprost w oczy modela jest intensywnie odbijane od matówki, co może skutkować silnym efektem czerwonych oczu.
W przypadku doświetlania zdjęć w trybie seryjnym, lampie zdarzają się czasami dość znaczne odchylenia jeżeli chodzi o naświetlenie (ok. 2/3 EV). Ilustruje to poniższa animacja:
Odchylenie w serii.
Automatyczny pomiar gubi się w przypadku fotografowania przedmiotów silnie odbijających światło - metali, luster itp. Błędy pomiaru przyjmują skrajne wartości w sytuacji, gdy w kadrze wyraźnie odbija się część palnika lampy. Nawet, jeśli palnik zajmuje bardzo małą część kadru, siła błysku dostosowywana jest tak, aby uniknąć przepaleń.
Dodatkowo, zjawiskiem psującym zdjęcie jest odbijanie się kształtu palnika (charakterystyczna podkowa) na przedmiotach błyszczących - np. odwłokach owadów, kroplach wody itp.:
Kształt palnika (podkowa) odbija się w kroplach wody.
Na szczęście, defekt te jest stosunkowo łatwy do usunięcia przy użyciu programu graficznego posiadającego narzędzie takie jak pędzel korygujący lub klonowanie (np. Gimp, Photoshop):
Zdjęcie oryginalne oraz po usunięciu podkowy.
Przy normalnym użytkowaniu na komplecie akumulatorów AA (2500 mAh) udaje mi się wykonać jakieś 100-150 zdjęć. Jest to wartość mieszcząca się w specyfikacji podanej przez producenta. Oczywiście liczby te będę się zmieniać w zależności od temperatury pracy urządzenia.
Pierścieniowe lampy błyskowe dają światło dość skupione - wykonując np. zdjęcie owada na gałązce najprawdopodobniej uzyskamy prawidłowo naświetlonego robaka, ale tło będzie już czarne. Mnie osobiście efekt ten podoba się - pierwszy plan jest bardzo mocno "wyciągnięty", kadr jest czysty, zyskujemy efekt swojego rodzaju "sterylności". Są jednak ludzie, którym zależy na tym, aby ich zdjęcia wyglądały zupełnie naturalnie - i nad tym będą się już musieli trochę pomęczyć ;).
Podsumowanie
Kiepsko wykonana lampa o sporych możliwościach - tak można by krótko podsumować lampę DRF-14. Głównym argumentem, który należy brać pod uwagę przy końcowym podsumowaniu, jest cena - w porównaniu do markowych urządzeń - naprawdę niska. Jest to urządzenie bardzo przydatne w makrofotografii - pozwala na korzystanie z dużych przysłon i stosunkowo krótkich czasów w praktycznie każdej sytuacji oświetleniowej (ograniczeniem może być jedynie brak wspomagania AF). Lampa Delty może okazać się też bardzo przydatna przy fotografii technicznej, gdzie trzeba równomiernie oświetlić drobne detale.
Zalety:
- cena (!)
- równomierne, praktycznie bezcieniowe oświetlenie
- prosta obsługa
- szybkość działania
Wady:
- jakość wykonania
- sposób mocowania
- brak wspomagania AF
- całkowity brak odporności na warunki pogodowe
- stosunkowo głośna praca
- odchylenia przy pracy w trybie zdjęć seryjnych
- płaskie światło
- zawodny pomiar TTL przy fotografowaniu przedmiotów silnie odbijających światło
Przykładowe zdjęcia
Poniżej znaleźć można kilka zdjęć z mojej galerii wykonanych przy użyciu lampy pierścieniowej Delta DRF-14. Fotki zostały zrobione EOSem 400D z obiektywem Canon EF-S 60 mm f/2.8 USM Macro.
Dodano: 23.12.2008, 16:10